Czy plastry odchudzające działają? Krótka odpowiedź
Nie ma wiarygodnych danych, które potwierdzałyby, że plastry odchudzające zmniejszają ilość tkanki tłuszczowej. Nie chodzi o to, że badań jest mało i trzeba poczekać — chodzi o to, że sam deklarowany mechanizm jest wątpliwy na kilku poziomach jednocześnie. Żeby plaster mógł zadziałać tak, jak obiecuje reklama, musiałyby być spełnione trzy warunki naraz: składnik musiałby mieć udowodnione działanie na masę ciała, musiałby przenikać przez skórę w istotnej ilości i musiałby po przeniknięciu osiągnąć stężenie wystarczające do wywołania efektu. W przypadku popularnych składników plastrów nie jest spełniony żaden z nich.
Warto to porównać z plastrami, które faktycznie działają — na przykład z systemami transdermalnymi stosowanymi w medycynie. Substancje podawane tą drogą są dobrane pod bardzo konkretne właściwości fizykochemiczne, mają ustalone dawkowanie, a produkt jest lekiem podlegającym rejestracji i kontroli jakości serii. Plaster odchudzający ze sklepu internetowego nie jest lekiem, nie ma takich wymagań i nie musi wykazywać żadnej skuteczności — wystarczy, że jest bezpieczny.
Podobnie wygląda sprawa pozostałych gadżetów z tej półki: pasów wibrujących, pasów rozgrzewających typu sauna belt, majtek i legginsów „wyszczuplających”, bańek antycellulitowych czy pierścieni akupresurowych. Łączy je obietnica efektu bez zmiany nawyków — a to jest dokładnie ten element, który powinien uruchamiać czujność.
- Nie istnieje mechanizm pozwalający „wypocić” lub „spalić” tłuszcz przez skórę.
- Miejscowej redukcji tłuszczu nie da się wymusić — organizm mobilizuje go z całego ciała.
- Spadek masy po pasie rozgrzewającym to utrata wody, wracająca po nawodnieniu.
- Plastry odchudzające to nie są produkty lecznicze — nie mają obowiązku wykazać skuteczności.
- Najczęstszy realny koszt to nie cena, lecz miesiące odłożonego działania.